Trzydniowy wyjazd do Krakowa zaplanowałam przede wszystkim jako przygotowanie do egzaminu maturalnego Zosi. Naszym głównym celem było obejrzenie dwóch spektakli teatralnych w Teatrze im. Juliusza Słowackiego – „Wielkiego Gatsby’ego” oraz „Wesela”. Wyjazd miał pomóc w pogłębieniu znajomości lektur i ich kontekstów, ale okazał się także piękną, pełną wrażeń podróżą.

Wyruszyłyśmy z Gdańska Oliwy pociągiem jeszcze przed wschodem słońca. Podróż trwała około pięciu godzin i minęła bardzo spokojnie – na rozmowach, czytaniu i relaksie. Po dotarciu na stację Kraków Główny przywitała nas niestety chłodna, deszczowa aura. Na szczęście byłyśmy przygotowane i miałyśmy ze sobą parasol.

Pierwsze kroki skierowałyśmy na Rynek Główny, gdzie odbywał się jarmark wielkanocny. Ta tradycja sięga wielu lat i jest silnie związana z kulturą Małopolski. Stragany wypełnione są rękodziełem tworzonym przez lokalnych artystów – można znaleźć palmy wielkanocne, hafty, ceramikę, świece z wosku pszczelego oraz regionalne przysmaki. Szczególną uwagę przyciągają drewniane jajka wielkanocne – ręcznie malowane w tradycyjne wzory ludowe, często inspirowane motywami roślinnymi i geometrycznymi. Ich historia nawiązuje do dawnych pisanek, które symbolizowały odrodzenie życia i były ważnym elementem obrzędów wielkanocnych już w kulturach słowiańskich.

Następnie traktem królewskim udałyśmy się w stronę Wawelu, który minęłyśmy tylko z zewnątrz, kierując się dalej na Kazimierz. Tam odwiedziłyśmy Pasaż Listy Schindlera – miejsce upamiętniające historię Oskara Schindlera i jego fabryki. To właśnie jego losy stały się podstawą filmu „Lista Schindlera” w reżyserii Stevena Spielberga, nagrodzonego siedmioma Oscarami. Zdjęcia do filmu powstawały m.in. w Krakowie, a historia Schindlera – niemieckiego przedsiębiorcy ratującego żydowskich pracowników przed Zagładą – na stałe wpisała się w pamięć miasta.

Kolejnym punktem była kładka Ojca Bernatka – nowoczesna pieszo-rowerowa przeprawa nad Wisłą, łącząca Kazimierz z Podgórzem. Charakterystyczne są dla niej rzeźby akrobatów „zawieszonych” nad mostem oraz liczne kłódki zakochanych przypinane do barierek jako symbol trwałości uczuć. Tuż obok, od strony Podgórza, znajduje się rzeźba Smoka Romantyka z kłódką w kształcie serca w łapach. 

Dotarłyśmy na Podgórze – dzielnicę o niezwykle ciekawej historii. Niegdyś było to osobne miasto, założone pod koniec XVIII wieku jako konkurencja dla Krakowa. Rozwijało się dynamicznie, a jego śladem są dziś układ urbanistyczny i zabytkowe kamienice. W czasie II wojny światowej utworzono tu getto żydowskie, co nadało tej dzielnicy szczególny, refleksyjny charakter.

To właśnie tam miałyśmy nocleg w Bluma Apartments. Apartament znajdował się w podziemnej części budynku – stare, grube ceglane i kamienne mury oraz sklepienia kolebkowe tworzyły niezwykły klimat. Pokój był przestronny, z dużą łazienką, bardzo dobrze zaaranżowany i przytulny.

Po drodze zatrzymałyśmy się w kawiarni Lajkonik. To popularna krakowska sieć, której początki sięgają lokalnych tradycji piekarniczych i cukierniczych. Nawiązuje nazwą do postaci Lajkonika – symbolu Krakowa związanego z dawnymi legendami i corocznym pochodem. Skosztowałam tam tradycyjnej krakowskiej kremówki – delikatnego ciasta francuskiego przełożonego waniliowym kremem. To deser rozsławiony m.in. przez Jana Pawła II, który wspominał swoje młodzieńcze lata i „kremówki papieskie”. Zosia natomiast wybrała mniej tradycyjną tortillę z kurczakiem.

Wieczorem o 19 udałyśmy się do teatru na scenę MOS na spektakl „Wielki Gatsby”. Po drodze minęłyśmy Plac Bohaterów Getta – miejsce pamięci po dawnym getcie żydowskim, gdzie ustawiono charakterystyczne metalowe krzesła symbolizujące pozostawione rzeczy deportowanych mieszkańców. Zatrzymałyśmy się także na Małym Rynku, gdzie również trwał jarmark wielkanocny – bardziej kameralny, ale równie klimatyczny, z lokalnym rękodziełem i świątecznymi przysmakami.

Scena MOS to nowoczesna, bardziej eksperymentalna przestrzeń teatralna Teatru im. Juliusza Słowackiego, umożliwiająca twórcom odważniejsze formy wyrazu i bliższy kontakt z widzem. Sam spektakl „Wielki Gatsby” oparty na powieści F. Scotta Fitzgeralda opowiada o świecie amerykańskich elit lat 20., pełnym przepychu, marzeń i iluzji. Przedstawienie było dynamiczne, z ciekawą scenografią i nowoczesną interpretacją – ukazywało kontrast między pozornym bogactwem a wewnętrzną pustką bohaterów. Bardzo mi się podobało i zdecydowanie polecam.

Po przedstawieniu wróciłyśmy spacerem pod parasolem do apartamentu.

Następnego dnia rano, gdy Zosia jeszcze spała, wybrałam się na spacer po Podgórzu. Tuż obok naszego noclegu znajduje się fragment zachowanego muru getta – o charakterystycznym kształcie przypominającym macewy. To jeden z nielicznych autentycznych elementów dawnego getta, który przetrwał do dziś i stanowi ważny symbol pamięci. Odwiedziłam także kolorowe schody z cytatami – kiedyś ozdobione inspirującymi sentencjami, m.in. o życiu, wolności i pamięci. Można było tam przeczytać słowa zachęcające do refleksji, np. o wartości wolności czy znaczeniu historii. Niestety, schody zostały zdewastowane i przemalowane, co odebrało im ich dawny charakter.

Zobaczyłam również Smoka Geodetę oraz Smoka Turystę Rzeźby smoków w Krakowie to część miejskiego projektu artystycznego – nawiązują do legendy o Smoku Wawelskim, ale przedstawione są w różnych współczesnych, często humorystycznych odsłonach.

Spacerowałam po Parku im. Wojciecha Bednarskiego – zielonym terenie założonym w dawnym kamieniołomie, z tarasowym układem i pięknymi widokami. Zwróciłam uwagę na zabudowania przy ul. Parkowej 9 – elegancka willa o cechach historyzmu z elementami neorenesansu i neogotyku. Willa wyróżnia się asymetryczną bryłą, wysokim dachem oraz wieżyczką nadając mu bajkowy charakter. Willa Julia przy Placu Lasoty 2 to z kolei przykład stylowej architektury willowej z przełomu XIX i XX wieku, z dekoracyjną fasadą i reprezentacyjnym charakterem.

Największe wrażenie zrobiło na mnie Sanktuarium św. Józefa. Świątynia powstała na początku XX wieku i jest jednym z najpiękniejszych przykładów neogotyku w Polsce. Strzeliste wieże, bogato zdobione elewacje i monumentalne wnętrze zachwycają rozmachem. W środku znajdują się liczne ołtarze, witraże i rzeźby, a także rozbudowana droga krzyżowa – zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.

Rzeźby znajdujące się przy sanktuarium stylem nawiązują do neogotyku – smukłe postacie, wyraźna ekspresja i dbałość o detale podkreślają duchowy charakter miejsca. Wiele z nich przedstawia sceny Drogi Krzyżowej oraz postacie świętych. Ich powstanie było częścią większego projektu artystycznego. Całość zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Z Rynku Podgórskiego zrobiłam zdjęcia świątyni – sam rynek powstał jako centralny punkt dawnego miasta Podgórza i do dziś zachował swój historyczny układ urbanistyczny.

Po powrocie zabrałam Zosię i udałyśmy się do Bricks & Figs – muzeum klocków LEGO. To miejsce zrobiło na nas ogromne wrażenie. Zosia była zachwycona szczególnie kolekcją figurek Star Wars, Marvel oraz zestawami z serii Piraci z Karaibów, zwłaszcza Czarną Perłą. Mnie najbardziej spodobały się limitowane figurki Disneya – retro Mickey i Minnie, a także Gremliny. Ciekawostką była kolekcja figurek przedstawiających pracowników LEGO – to unikatowe egzemplarze, często niedostępne w regularnej sprzedaży, tworzone jako edycje specjalne lub pamiątki firmowe. Mnie natomiast najbardziej spodobały się zestawy Flintstonów, Fiata 500 oraz Volkswagena Beetle.

Następnie szybkim krokiem udałyśmy się do Fabryki „Emlia” Oskara Schindlera. Fabryka powstała w czasie II wojny światowej i była miejscem pracy dla Żydów, których Schindler chronił przed deportacją. Dziś mieści się tam nowoczesne muzeum przedstawiające historię Krakowa w czasie okupacji. Wystawy są multimedialne, realistyczne i bardzo poruszające – odtwarzają codzienne życie mieszkańców, dramat wojny i losy społeczności żydowskiej. Szczególnie zapadły nam w pamięć relacje dzieci z getta, w tym list 17-letniej Haliny: „tu blisko za murem, za bramą jest inny świat. Ten świat też jest złamany wojną, ale jednak na swój sposób wolny. Tam dzieci chodzą do szkoły, dorośli pracują, chodzą na spacery po jasnych ulicach lub Plantach, oglądają wystawy, słuchają hejnału z wieży Mariackiej”.

Po tej wizycie wróciłyśmy na Stare Miasto, gdzie o 15 rozpoczęło się przedstawienie „Wesele”. Sam Teatr im. Juliusza Słowackiego to jeden z najpiękniejszych teatrów w Polsce – powstał pod koniec XIX wieku, a jego inauguracja była wielkim wydarzeniem kulturalnym. Budynek zachwyca eklektyczną architekturą, bogatymi zdobieniami i monumentalną bryłą.

Wnętrza są iście królewskie – złocenia, czerwone aksamity, kryształowe żyrandole i bogato dekorowane balkony tworzą niezwykłą atmosferę. Widownia jest przestronna, wielopoziomowa, z doskonałą akustyką. Kiedy Zosia zobaczyła wnętrze, stwierdziła, że bilety musiały być bardzo drogie. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz tam zawitam – nie tylko na spektakl, ale także na zwiedzanie z przewodnikiem.

Spektakl był przepiękny – kolorowy, folkowy, pełen muzyki i energii. Twórcy postawili na wyrazistą formę, bogatą scenografię i piękne, tradycyjne stroje krakowskie. Przedstawienie łączyło klasyczny tekst z nowoczesną interpretacją, podkreślając jego ponadczasowy charakter. Gra aktorska była znakomita. Zosia była szczególnie zadowolona, ponieważ w jednej z ról wystąpił Andrzej Grabowski, znany m.in. ze „Świata według Kiepskich”.

Po spektaklu spacerowałyśmy jeszcze po Starym Mieście wieczorową porą. Rynek tętnił życiem, a jego nieodłącznym elementem są dorożki konne – piękna, wieloletnia tradycja Krakowa.

Być może kiedyś zdecyduję się na taką ekskluzywną przejażdżkę.

Ostatni dzień przypadł na Niedzielę Palmową. Po wymeldowaniu ponownie udałyśmy się na Rynek Główny, gdzie kupiłyśmy palmę wielkanocną oraz drewniane jajka wielkanocne. O godzinie 11 rozpoczęła się procesja palm – spod Barbakanu ulicą Floriańską na Rynek pod kościół św. Wojciecha. Palmy wielkanocne to ważny element tradycji – symbolizują odradzające się życie i upamiętniają wjazd Jezusa do Jerozolimy. W Małopolsce szczególnie rozwinęła się sztuka ich tworzenia – są wysokie, kolorowe i bogato zdobione. Podczas parady prezentowane są palmy przygotowane przez koła gospodyń wiejskich i twórców ludowych, a wydarzeniu często towarzyszy konkurs na najpiękniejszą palmę. Uczestnicy w tradycyjnych strojach ludowych tworzyli niezwykle barwne widowisko. Pod kościołem św. Wojciecha odbyło się poświęcenie palm – zgodnie z tradycją także nasza palma została poświęcona.

To było niezwykle barwne, folklorystyczne widowisko. Pod kościołem odbyło się poświęcenie palm – zgodnie z tradycją także nasza palma została poświęcona. W Krakowie organizowany jest również konkurs na najpiękniejszą palmę wielkanocną – często osiągają one imponujące rozmiary i są prawdziwymi dziełami sztuki ludowej.

Po uroczystościach wróciłyśmy do kawiarni Lajkonik na kremówkę i sernik wiedeński – oba przepyszne. Kupiłam też słodkości na wynos dla rodziców: kremówki, mazurek i czekoladowe jajko. Wszystko okazało się wyjątkowo smaczne – mama stwierdziła, że kremówki smakują jak dawniej. Zakupiłyśmy również obwarzanki krakowskie i oscypki.

Na koniec udałyśmy się na pociąg i wieczorem wróciłyśmy do domu.

Podsumowując – zdecydowanie polecam Kraków w okresie przedświątecznym. Uwielbiam jarmarki, a Niedziela Palmowa i związane z nią wydarzenia są naprawdę wyjątkowe. Chciałabym jeszcze tu wrócić o tej porze roku. Mimo deszczowej pogody wyjazd był pełen kolorów, tradycji i świątecznej atmosfery – barwnie, folkowo i niezwykle klimatycznie.

Możesz również cieszyć się: