To był nasz pierwszy wspólny wyjazd z Andrzejem i jednocześnie początek nowego rozdziału – odebrania mojego pierwszego samochodu, Fiata 500, prosto z salonu w Krakowie. Lato 2020 roku – trudny czas pandemii, kwarantann i ograniczeń, ale też chwila wytchnienia, w której można było marzyć i cieszyć się małymi rzeczami.

Do Krakowa polecieliśmy samolotem LOT-u. Po dotarciu do salonu, odebraliśmy mojego małego Fiacika – ślicznego, białego, błyszczącego i pachnącego nowością. Było to moje pierwsze auto, a radość z jego odbioru pamiętam do dziś.

W drogę powrotną ruszyliśmy spokojnie, z planem odwiedzenia miejsc, które chciałam pokazać Andrzejowi. Pierwszym przystankiem była Wiślina – rodzinne miasto mojej mamy. Zwiedziliśmy tam kolegiatę Narodzenia Najświętszej Marii Panny – piękną, zabytkową gotycką świątynię. Do dziś na ławkach widnieją tabliczki z imionami i nazwiskami mojej babci i dziadka. Okolice kolegiaty były w remoncie – trwały prace związane z budową pawilonu wystawienniczego, który w przyszłości ma opowiadać historię regionu i samego kościoła. Obiecaliśmy sobie, że wrócimy tu, gdy wszystko zostanie ukończone.

Kolejnym miejscem na naszej trasie był Sandomierz – po zameldowaniu w przytulnym pensjonacie, poszliśmy na spacer po rynku i zjedliśmy pyszną obiadokolację.

Nazajutrz, po śniadaniu, ruszyliśmy zwiedzać miasto – katedrę Narodzenia NMP, podziemną trasę turystyczną, kościół św. Jakuba. Mieliśmy szczęście – akurat kręcono kolejne odcinki serialu „Ojciec Mateusz”, a na ulicach można było spotkać aktorów i ekipę filmową. Sandomierz nas zachwycił – urokliwy, spokojny, z duszą. Na zawsze wpisał się w nasze serca.

Z Sandomierza udaliśmy się do Puław, gdzie spacerowaliśmy po parku pałacowym Czartoryskich – pięknym, historycznym założeniu z XVIII wieku. Park powstał z inicjatywy księżnej Izabeli Czartoryskiej, która przekształciła go w romantyczny ogród pełen symboliki i sztuki. Znaleźliśmy tam Świątynię Sybilli – pierwsze muzeum narodowe w Polsce, Dom Gotycki, Bramę Rzymską i wiele innych historycznych zakątków.

Wieczorem dotarliśmy do Płocka, gdzie zameldowaliśmy się w Hotelu Tumskim. Z hotelu było blisko na rynek, gdzie akurat odbywał się zlot foodtrucków – prawdziwa uczta dla podniebienia. Wieczór spędziliśmy smakując pyszności wśród gwaru miasta. Rano, na tarasie z widokiem na Wisłę, zjedliśmy śniadanie i napawaliśmy się ciszą i widokiem rzeki.

Przed dalszą drogą odwiedziliśmy jeszcze Bazylikę katedralną Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – monumentalną romańską świątynię, będącą jedną z najstarszych w Polsce, miejsce koronacji dwóch władców i spoczynku Władysława Hermana i Bolesława Krzywoustego.


Ten wyjazd był symboliczny na wiele poziomach – nowy samochód, pierwsze wspólne chwile w drodze, odkrywanie miejsc związanych z historią mojej rodziny i piękna Polski.

Podróż ta choć niełatwa przez realia pandemii była dla nas początkiem wspólnych podróży, które miały dopiero nadejść.

24-26/07/2020

Możesz również cieszyć się: